W branży reklamowej nieustannie szuka się nowych rozwiązań, nowych sposobów zwrócenia uwagi konsumenta na jakiś produkt czy akcję. Jedna z brytyjskich firm wpadła na pomysł, jak reklamować produkty, zarabiać na tym i jednocześnie… pomóc zarobić innym.

To innowacyjne rozwiązanie to EveryDay Models, czyli idea „żywych modeli”. Polega to na tym, że określone produkty czy marki reklamowane są przez zwykłych ludzi, których w pewnym sensie moglibyśmy nazwać ambasadorami marki. Nie jest to jednak marketing szeptany, ale wcielanie się w rolę modela – ci, którzy mają reklamować jakiś produkt, dostają na przykład koszulki z logo produktu, czapeczki, torby lub inne podobne gadżety, a ich zadaniem jest po prostu… noszenie tych ubrań. Oprócz pokazywania się w nich w miejscach, które są interesujące z punktu widzenia reklamodawcy, model powinien też fotografować się w reklamowych koszulkach i wrzucać swoje zdjęcia na własne profile na portalach społecznościowych – pod warunkiem oczywiście, że takie profile ma, wszystko ma bowiem wyglądać możliwie naturalnie, tak, żeby nikt nie nabrał podejrzeń, że dana osoba reklamuje jakiś produkt. Oprócz logo na ubraniach, możemy umieścić je także na swoim rowerze, samochodzie, domu.
Ktoś, kto zostaje modelem, oczywiście nie robi tego za darmo – za noszenie gadżetów reklamowych i pokazywanie się w nich dostaje oczywiście wynagrodzenie. Nie są to może pieniądze, za które można się utrzymać, ale to z pewnością dobry dodatek do pensji czy studenckiego stypendium.
Zaletą tej formy reklamy jest niewątpliwie fakt, że trafia do konkretnej, zamierzonej grupy odbiorców, która może być zainteresowana reklamowanym produktem – na przykład koszulkę reklamową z logo browaru dostają młodzi mężczyźni, zaś do reklamy kosmetyków wybiera się na ogół kobiety. Modele, pokazując się w tych koszulkach na spotkaniach ze znajomymi czy umieszczając zdjęcie na profilu na Facebooku czy innym portalu społecznościowym, trafiają do swojej grupy rówieśniczej, więc tej, która interesuje reklamodawcę.
Pomysł jak dotąd nie został wdrożony w Polsce – a szkoda, bo to ciekawa idea, a zarobienie na niej nie wymaga wielkich nakładów finansowych na początku istnienia firmy.

(AGN)
