Każdy, kto się kiedyś odchudzał, wie zapewne, jak trudno powstrzymać się wtedy od jedzenia tego, na co się ma ochotę. Zwłaszcza, jeśli jest to tak kaloryczne, jak czekolada. Dlatego naukowcy nieustannie wymyślają sposoby, by nie rezygnować z przyjemności. Ich najnowszy wynalazek to… czekolada do wdychania!

Znany naukowiec, profesor z Harvardu, David Edwards wraz ze swoimi studentami, opracował sposób, by nie zjadać czekolady, ale ją wdychać. Wymyślił inhalator, w którym znajduje się czekoladowy puder (w jednym około 300 miligramów czekolady). Inhalator przystawia się do ust i wdycha jego zawartość, która nie dostaje się jednak do płuc, ale zostaje w ustach i gardle. Dzięki temu czujemy smak czekolady, ale do naszego organizmu po każdej inhalacji dostaje się mniej niż jedna kaloria.
Inhalatory sprzedaje francuska firma Le Whif, proponując swoim klientom całą gamę produktów – nie tylko czekolady (zwykła i smakowe – miętowa i malinowa), ale także kawę w inhalatorach. Tu wdychamy już nie tylko smak, ale także energię, bo – jak każda kawa – ta z inhalatorów także znosi zmęczenie i pobudza. Inhalatory możemy kupić pojedynczo albo w paczkach (bo jak mówią konsumenci, po jednej „tabliczce czekolady” mamy od razu ochotę na następną), po 3 lub 18 sztuk. Niestety w sklepie stacjonarnym są one dostępne tylko w Paryżu, ale możemy je też kupić na stronie internetowej paryskiego sklepu. Pojedyncze inhalatory kosztują 1.80 euro, a większe paczki nawet do 24 euro.
Czekoladowy inhalator, oprócz tego, że świetnie smakuje, równie świetnie i elegancko wygląda. W niczym nie przypomina inhalatorów dla astmatyków, a raczej szminki z kolekcji znanych firm kosmetycznych.

Czy ten innowacyjny pomysł ma szansę na sukces w naszym kraju? Skoro e-papierosy cieszą się coraz większą popularnością, to może wirtualna czekolada z pojemniczka także się przyjmie. Choć z pewnością wiele osób będzie sceptycznie podchodzić do tego typu pomysłów i wybierze tradycyjną tabliczkę czekolady, nie oglądając się na kalorie.
http://www.lewhif.com/